Спогади про довоєнну вулицю Чорновола (1931)


Ta sama ulica, tylko ... Rok 1931, już nie Gołuchowskiego, a Piłsudskiego (Чорновола). Przełom lat dwudziestych i trzydziestych, czas wielkiego kryzysu. Z rogu ul. Sokoła znikł sklep kolonialny Huculaka (Чорновола,5), ustępując miejsca znakowi czasów: biuru linii oceanicznej, organizującej "wyprawy" emigrantów zarobkowych do Argentyny, Kanady i nawet na Kubę. Idąc od dworca, cała prawa strona ulicy pełna była tych biur, na których dziwacznych nazwach linii okrętowych, łamaliśmy sobie języki. Jakieś "White Star Line", "Cunard Line" itp. Od wczesnego rana, gdy szliśmy tędy do szkoły, gromadziły się przed nimi tłumy chłopów, szukających chleba na emigracji w "Organtyni", "Hamerycy", "Brandzojli". Zniszczona prze Moskali kamienica na rogu ulicy Kopernika, została odbudowana. Ulokowała się w niej m.in. restauracja Abramczuka. (Dar Marii Adeli Grabowskiej, Opole - 1987 r.)


Ulica Agenora Gołuchowskiego. W tyle zarysy dworca kolejowego. Przed I-szą wojną Światową obsadzona drzewkami po obu stronach. Z lewej strony, na rogu ul. Sokoła, sklep Huculaka (Чорновола,5). Po prawej stronie róg ul. Kopernika. Na tej pocztówce, dnia 14 X 1918 r., a więc na niespełna trzy tygodnie przed dramatycznymi wypadkami "inwazji" ukraińskiej, pisała Tusia do Lusi: "... czy nudzisz się bardzo, bo ja nie mam czasu nudzić się. Taka śliczna pogoda więc chciałam wykorzystać i pospacerować troszkę ... ale cóż mi z tego, kiedy ja już mam służbę od soboty przy telegrafie..."

Немає коментарів:

Дописати коментар